To mój pech — i prawdopodobnie moja największa radość — posługiwać się rzeczami wedle własnego widzimisię. Godny pożałowania malarz, który lubi blondynki, a nie może ich malować na swoich obrazach, bo nie pasują do koszyka na owoce! I co za ohyda dla malarza, który nie znosi jabłek, a mimo to musi ich przez cały czas używać, bo tak dobrze pasują do obrusa. Używam do moich obrazów wszystkich rzeczy, które lubię. Jak się przy tym wiedzie rzeczom — jest mi obojętne — muszą się z tym pogodzić. picasso